Depresja sezonowa i smutek- leczenie.

Jak co roku, tak i tym razem przyroda rozgrywa wszystko zgodnie z planem. Po słonecznym i ciepłym lecie przyszedł najtrudniejszy czas dla meteoropatów, czyli okres jesienno – zimowy. Dzień postanowił się skrócić do minimalnej długości i trwa już tylko 8h i 33min (stan na 19 listopada, a będzie tylko gorzej!). Słońce pojawia się na niebie średnio raz na tydzień, najczęściej do połowy przykryte chmurami. Czy to wszystko musi oznaczać apatię, ospałość i zły nastrój? Przeciwdziałać możemy tylko za pomocą czekolady? Czy istnieje taka choroba jak depresja sezonowa? A może problem leży gdzie indziej?

Pora roku a nastrój.

Paradoksalnie, mimo iż mamy świadomość, że każda z następujących po sobie pór roku niesie kolosalne zmiany klimatyczne, w dalszym ciągu w niewielkim stopniu łączymy ten fakt z naszym stanem zdrowia. Wydaje się, że w tym względzie już ludy pierwotne były od nas mądrzejsze. Przecież wiosna i lato były okresami, w których mężczyźni udawali się na polowania, które przynosiły zapasy pożywienia dla całej społeczności. Kobiety z kolei zajmowały się wtedy uprawianiem okolicznej ziemi, przygotowaniem odpowiednich ubrań, pielęgnacją domu. Wszystko po to, aby móc spokojnie przetrwać zbliżający się trudny czas zimowy. Nie piszę o tym, aby podkreślić patriarchalny model rodziny, ale by zwrócić uwagę, że już wtedy zdawano sobie sprawę, że wszystko ma swój czas i należy się temu naturalnemu przebiegu zdarzeń podporządkować. Nie próbowano walczyć z gorszą zimową pogodą – nie posiadano elektryczności, czy innych dobrodziejstw naszych czasów. Zamiast tego starano się dobrze wykorzystać porę letnią i tak cykl roczny zostawał zachowany.

W dzisiejszych czasach tempo życia wymaga od nas, aby każdy dzień, bez względu na otaczającą aurę, wykorzystywać maksymalnie. Nie ma miejsca na podział na czas aktywny i czas względnej stagnacji. Praca, nauka, życie rodzinne – wszystko musi nieustannie pracować na najwyższych obrotach. Jeżeli klimat nie sprzyja, na przykład w postaci następujących po sobie pochmurnych i deszczowych dni, to używamy elektryczności, centralnego ogrzewania, czy odpowiednio przetworzonej żywności – tak, aby oszukać naturę. I w pewnym sensie także nas samych.

Jednak nie ulega dyskusji, że pory roku mają wpływ na nasz umysł, choć obraz ten nie jest jednakowy dla wszystkich. Jesień jednych może oczarować paletą barw, lecz innym przynosi lęk przed zimą. Ta z kolei dla wielu jest szara i ponura, przywodzi na myśl stagnację, rozkład i śmierć. Ale niektórzy znają inną zimę – czas, gdy wygodnie usadowieni, w miłym cieple kominka, słuchają trzasku palącego się drewna. Wiosna przynosi pąki i kwiaty, w drzewach ruszają soki, a w ludziach budzi się gorączkowe pragnienie aktywności. Ale dla niektórych jest to czas zmagań z jedną z chorób naszych czasów, czyli alergią.

Samo pozorne „oczekiwanie” na wystąpienie objawów może wywołać lęk przed dolegliwościami.
Chyba trochę zapomnieliśmy, że niegdyś nasze życie toczyło się bardziej w harmonii z naturą. Uciekamy przed ciemnością, zimnem, wilgocią. Nie wyeliminowało to naszych reakcji na zmiany pór roku, choć w znacznym stopniu podporządkowaliśmy sobie te przemiany. I dobrze, bo dzięki temu, jak to ładnie pisze Norman E. Rosenthal, „przemijanie pór roku to dla wielu osób zaledwie zmiana scenografii, na tle, której toczą swe normalne życie”.

Depresja sezonowa (seasonal affective disorder – SAD)

U wielu osób jednak zmiany, które przynosi okres zimowy, czyli znacznie mniej światła słonecznego, wyraźne obniżenie temperatury, częsty deszcz, wywołują reakcje znacznie przekraczające stan chandry, czy obniżonego nastroju. Etiologii tego zaburzenia upatruje się w zmniejszonej ilości światła, które dociera do światłoczułych komórek siatkówki w oku, co z kolei powoduje większy wyrzut melatoniny z szyszynki. Taki proces jest naturalny w godzinach wieczornych – melatonina bowiem słusznie nazywana jest „hormonem snu”, gdyż w taki sposób aktywuje okołodobowy zegar człowieka, że przestraja go ze stanu czuwania na sen. Jednak ma także inne działanie, które bardziej wiąże się z rozwojem depresji, a mianowicie powoduje obniżenie stężenia serotoniny w mózgu, czyli neuroprzekaźnika, którego niedobór uznaje się za jedną z możliwych przyczyn depresji.

Cechą charakterystyczną tego rodzaju depresji jest silnie zaznaczona cykliczność. Objawy pojawiają się rokrocznie, najczęściej na przełomie listopada i grudnia. Osoby dotknięte tym zaburzeniem mówią, że są w stanie przewidzieć moment ich wystąpienia tak, jak można przewidzieć porę w jakiej kwitną konkretne kwiaty. Depresja sezonowa dotyka częściej osoby, które żyją w miejscach o większych szerokościach geograficznych (np. na Islandii jest powszechnym problemem, podczas gdy w południowych Włoszech praktycznie nie występuje).

Objawy jakie dają o sobie znać w tej odmianie depresji to:

• Brak energii do wykonywania codziennych czynności,
• Zaburzenia procesów fizjologicznych
a) Sen – dłuższy, ale nie przynoszący regeneracji, co wiąże się z uczuciem chronicznego zmęczenia.
b) Apetyt – zwiększony na produkty o wyższej zawartości węglowodanów. Posiłki bogate w węglowodany powodują zwiększone stężenie serotoniny w mózgu.
c) Popęd płciowy – znacznie obniżony. Chorzy na SAD opisują, że kontaktami z ludźmi są zainteresowani jedynie od kwietnia do listopada, przez co właściwie niemożliwe jest dla nich utrzymanie relacji przyjacielskich czy partnerskich.
• Obniżona zdolność koncentracji i skupienia.
• Zaburzenia nastroju.
• W skrajnych przypadkach myśli samobójcze.

Choć wszyscy cierpiący z powodu SAD mają podobne dolegliwości to każdy przeżywa je inaczej w zależności od indywidualnych cech osobowości i ogólnej sytuacji życiowej. Należy podkreślić, że objawy występują tylko w okresie zimowym, a zwykle na przełomie marca i kwietnia dochodzi do całkowitej remisji.

Czy możemy przeciwdziałać?

Nie dzieje się oczywiście tak, że gdy przez jeden grudniowy tydzień brakuje słońca to populacja danego regionu pogrąża się w depresji. Istnieje bowiem wiele czynników ryzyka wystąpienia tej dolegliwości, które zwiększają prawdopodobieństwo zachorowania przez daną osobę:
• Ilość światła słonecznego
• Predyspozycje genetyczne
• Narażenie na przewlekły stres
• Wiek – u kobiet w wieku od 20 do 50 lat depresja sezonowa występuje 4x częściej niż u mężczyzn. W starszym wieku ta dysproporcja się wyrównuje.
• Czynniki fizyczne – opisano pacjenta, który całe życie nie miał problemów z sezonową depresją, aż do momentu, gdy postępująca obuoczna zaćma ograniczyła przepływ światła do siatkówki.

Ale… to wcale nie oznacza, że jesteśmy zdani tylko na łaski i niełaski natury! Zanim rozpoznasz u siebie depresję, którą wygodnie będzie tłumaczyć brakiem słońca i z którą „nie można nic zrobić” zastanów się, czy Twój obniżony nastrój nie ma związku np. z nierozwiązanymi konfliktami w rodzinie, zbliżającym się końcem roku kalendarzowego i koniecznością podsumowań, raportów w pracy. Może po prostu wypada jesienią na pytanie przyjaciela „jak tam?” odpowiadać „Daj spokój, beznadzieja. I jeszcze ta pogoda…”. To czas, kiedy także wielu podejmuje nowe postanowienia i ze zwiększoną motywacją stara się je realizować. „Schudnę 10 kg”, „zapiszę się na aerobik”, „będę czytać więcej książek” – brzmi znajomo wśród Twoich znajomych? Może i Ty spróbuj trochę powalczyć z jesiennym smutkiem zanim przerodzi się depresję, która jest już poważną chorobą.

Jak leczymy?

Dużą skuteczność w leczeniu depresji sezonowej ma fototerapia, czyli naświetlania okolicy oczu światłem o charakterystyce zbliżonej do promieni słonecznych. Taka terapia pozwala przywrócić właściwy rytm dobowy oraz przezwyciężyć objawy depresji. Również farmakologia, tradycyjnie stosowana w depresji, czyli leki z grupy SSRI (Selektywne Inhibitory Wychwytu Zwrotnego Serotoniny, Selective Serotonin Reuptake Inhibitor) jest bardzo użytecznym narzędziem. Ostatnio pojawiły się badania naukowe, które podnoszą, że przewlekłe stosowanie bupropionu (leku stosowanego na szeroką skalę w uzależnieniu od nikotyny) może zapobiegać nawrotom depresji sezonowej w kolejnych latach.

Podsumowanie.

Depresja sezonowa może stanowić ogromną udrękę dla cierpiących z powodu tego zaburzenia. Może powodować wykluczenie z relacji towarzyskich, znaczny spadek wydajności w pracy, trudności w utrzymaniu harmonijnego życia rodzinnego. Pacjenci mogą mieć wrażenie, że składają się jakby z dwóch osób – wersji letniej i zimowej, ponieważ zupełnie normalnie funkcjonują latem, często kompensując tym spadek energii życiowej, który ich dopada zimą. Jedna z pacjentek tak mówi o swojej chorobie: „powinnam była urodzić się niedźwiedziem, ponieważ tym zwierzętom wolno przespać całą zimę, a ludziom, niestety, nie!”, co wskazuje jak trudnym czasem jest dla niej okres od listopada do marca. Nie próbujmy jednak każdej jesiennej chandry usprawiedliwiać pogodą i rzekomą depresją. Starajmy się im zapobiegać – regularnie uprawiając sport, czytając ciekawe książki albo pozwalając sobie, aby okres jesienno – zimowy był naturalnym momentem spokoju, wyciszenia i zebrania sił na lato. Wszystko ma swój czas.

Autor: Michał Marciniak

Źródło: www.psychiatria.pl

#depresja #smutek #depresjasezonowa

After you have typed in some text, hit ENTER to start searching...